Wiem, że mogę narazić się tym wpisem na negatywne komentarze, ale dzisiaj mamy Dzień Niepodległości, który zostanie uczczony w stolicy marszem niepodległości. Marszem, który zagarnęli dla siebie prawicowcy. Bedzie marsz ogolonych głów z racami i prawicowych polityków, w którym nie ma miejsca dla rodzin z dziećmi niosącymi białe i czerwone balony. Nie ma miejsca na radosne Święto, festyn, imprezy i stragany. Z dzieciństwa pamiętam Święto 22 lipca oraz pochody pierwszomajowe, watę cukrową, mleko w tubkach, imprezy sportowe i potańcówki. Wiem, wiem. Wiem, że była komuna, ale wtedy przynajmniej w tych imprezach uczestniczyli wszyscy, niepodzieleni tak jak teraz Polacy. Ten dzisiejszy podział, do którego doprowadził Jarosław Kaczyński, a który podtrzymują jego wyznawcy jest największą klęską naszej nowej Polski. Jakie wspomnienia po latach będą miały obecne dzieci z dzisiejszego Święta? Żadne. No chyba, że któremuś ojcu spłonie samochód, albo mieszkanie od zapalonej racy. Oby nie. Życzę wszystkim pięknego dnia w kraju, który tego jak on teraz wygląda zazdrości nam wiele osób, z którymi miałem okazje rozmawiać, z tzw. zachodniej Europy, ale również Kanady, czy Azji. Niech Żyje Polska!
Offkomentarz
Wczoraj miało miejsce spotkanie, które możnaby określić mianem małej Jałty. Znowu o losach Europy decydują USA i Rosja, tym razem bez Wielkiej Brytanii. To pokazuje słabość i brak odwagi przywódców europejskich w stawianiu czoła wielkim wyzwaniom. Nie godzę się na to jako Europejczyk. Jak długo jeszcze będzie to trwało? Do połowy stulecia? Do jego końca? Co wtedy zostanie z naszej Wielkiej Europy, która dała reszcie świata wszystko co tylko mogła, od kultury po technologie. Czy dla naszych potomków za tysiąc lat będziemy niczym starożytny Egipt, Rzym, Mezopotamia, po których już prawie nie ma śladu?
Nasi siatkarze drugi raz, prawie z rzędu, wygrali Ligę Narodów. Gratulacje! Bardzo się z tego cieszymy. Przejrzałem dziś Le Figaro, Die Welt, BBC News i Gazetto dello Sport. Nie ma o tym wydarzeniu wzmianki. W sekcji Sport wszystkich tych wydawnictw nie ma nawet siatkówki. Nawet we Włoszech i Francji, które są siatkarskimi potęgami. Można natomiast znaleźć informację o porażce Igi Świątek. Nie żebym umniejszał sukces Polaków (chociaż chyba to robię). Czasami po prostu, żeby właściwie je ocenić, warto spojrzeć na rzeczy z innej perspektywy. Dotyczy to i sportu i polityki i naszego życia. Pozdrawiam i udanego przedweekendu życzę.